Idziak: Walczymy o najwyższe cele

2732bStawiam sobie najwyższe cele. Myślę, że po roku mojej pracy w Jaworzynie drużyna zauważyła to również. Tworzymy zespół, który będzie walczył o jak najlepszy wynik – zapewnił w wywiadzie trener orlików oraz seniorów Miejskiego Klubu Sportowego – Tomasz Idziak. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim: letniego okresu przygotowawczego, dokonanych w przerwie letniej transferów oraz nowopowstałej drużyny orlików. Poniżej znajduje się jej pełen zapis.

 

Wojtek Syntyrz: Jakby podsumował Pan przygotowania do sezonu? Czy jest Pan z nich zadowolony?

Tomasz Idziak: Tak, jestem zadowolony i to bardzo. To był najlepszy okres przygotowawczy ze wszystkich, jakie dotąd miałem zaszczyt poprowadzić w tym klubie także ze względu na dojście do zespołu zawodników o dużym potencjale piłkarskim. Również cieszy mnie frekwencja na poszczególnych jednostkach treningowych, co przekładało się na zaangażowanie zawodników. Myślę, że praca i poświęcenie jakie włożyli przyniesie wymierny skutek w postaci ligowych punktów.

 

W.S.: Na jakie elementy treningu kładł Pan szczególny nacisk?

T.I.: W szczególności kładliśmy nacisk na pracę z piłkami, choć nie obyło się bez zajęć mających na celu wzmocnienie motoryki. Były to treningi, które miały na celu przede wszystkim podtrzymanie i kontynuowanie pracy z przerwy zimowej.

 

W.S.: Jaki cel stawia Pan sobie i drużynie na ten sezon?

T.I.: Stawiam sobie najwyższe cele. Myślę, że po roku mojej pracy w Jaworzynie drużyna zauważyła to również. Tworzymy zespół, który będzie walczył o jak najlepszy wynik. Chcielibyśmy pokazywać kibicom jakość i styl naszej gry, aby po zakończonych spotkaniach fani biało-niebieskich opuszczali stadion zadowoleni i z głową podniesioną do góry.

 

W.S.: Najwyższy cel. Co to dla Pana oznacza? Awans? Miejsce w czołówce tabeli?

T.I.: Jeżeli przydarzy się sytuacja, w której będziemy brali udział w walce o awans to jasnym jest, że nikt sobie takiej okazji nie odpuści. Myślę jednak, że w naszym zasięgu jest walka o pierwszą trójkę w tabeli. Ciężko na tą chwilę stwierdzić, jak liga się ukształtuje. Nie znamy dyspozycji innych drużyn. Wszystko wyjaśni się po około sześciu kolejkach. Najważniejsze, aby zespół realizował na boisku to, co przepracowaliśmy i wypełniał zalecenia przedmeczowe.

 

W.S.: Czego Pan najbardziej się obawia w kontekście rundy jesiennej? Zastoju w grze? Nagłego spadku formy? Braku motywacji?

T.I.: Dużo pracowaliśmy nad poruszaniem się po boisku oraz komunikacją. To był nasz duży mankament. Drzemał jednak w zawodnikach duży potencjał, który wykorzystaliśmy. Jeżeli podtrzymamy naszą pracę to nie mam obaw.

 

W.S.: Ruchy transferowe, które klub wykonał w trakcie letniej przerwy traktuje Pan jako wzmocnienie kadry czy tylko uzupełnienie?

T.I.: Jest to bez wątpienia wzmocnienie, nowa jakość. Zawodnicy tacy jak Szymon Borowy czy Mateusz Salomon mają przeszłość trzecioligową w Polonii Świdnica i wniosą dużo do naszej drużyny. Poza tym dwaj młodsi od nich zawodnicy (również z Polonii) Łukasz Schmidt i Maciej Klag mogą wnieść znaczny wkład.

 

W.S.: W takim razie będą duże zmiany w wyjściowym składzie?

T.I.: Na tą chwilę będą zmiany w wyjściowym składzie i to na korzyść. Cieszy przede wszystkim rywalizacja na treningach z racji bogactwa piłkarskiego w kadrze o każde miejsce, nawet to w meczowym protokole. Dołączyli do nas również juniorzy, którzy podejmują wyzwanie rywalizacji. To cieszy tym bardziej, że jest w nich duży potencjał.

 

W.S.: Największa różnica wieku między najmłodszym a najstarszym zawodnikiem w kadrze na ten sezon wynosi 22 lata. Można powiedzieć, że jest to różnica praktycznie jednego pokolenia. Myśli Pan, że może mieć to wpływ na atmosferę w drużynie?

T.I.: Myślę, że nie. Filar każdego zespołu składa się z zawodników doświadczonych, którzy w swoim życiu rozegrali już 100, 200 lub 300 meczów na różnym poziomie piłkarskim. Podobnie jest u nas. Filarami zespołu są bez wątpienia Grzegorz Ignatowicz, Mateusz Ptak oraz inni doświadczeni gracze. Swoją postawą mogą nauczyć młodszych podejścia do meczów i treningów. Powiązanie doświadczenia z młodością przyniesie bardzo dobry efekt.

 

W.S.: Czy praca z orlikami to dla Pana nowość?

T.I.: Nie. Pracowałem ponad pięć lat w Gryfie Świdnica z dziećmi w różnych kategorii wiekowych. Przez dwa lata prowadziłem tam zajęcia właśnie z orlikami. Ta praca dla mnie to wielka przyjemność. To radość, kiedy widzę dzieci, które z uśmiechem na ustach schodzą z treningu lub nie chcą go przerwać. Dodaje to energii.

 

W.S.: Co jest charakterystycznego w pracy z małymi dziećmi?

T.I.: Nie jest to praca łatwa. Pamiętajmy, że tak małe dzieci nie mają jeszcze ułożonej swojej psychiki, charakteru. Każde z nich jest inne więc liczy się indywidualne podejście. Dla mnie to nie jest nowość i myślę, że świetnie sobie z tym radzę. Już widzę efekt swojego zaangażowania ponieważ tych chętnych dzieci jest coraz więcej. Dochodzą również sygnały, że mają się pojawiać kolejne ponieważ rodzice pytają o terminy i godziny zajęć.

 

W.S.: Jak wygląda taki trening? W jaki sposób dobrać ćwiczenia na zajęcia?

T.I.: Z taką grupą wiekową zajęcia polegają na zabawach i grach, które mają za zadanie kształtowanie m.in. koordynacji ruchowej i techniki użytkowej. Dla tych dzieci najważniejsza jest nauka poruszania się i pracy w grupie z wyłączeniem rywalizacji pomiędzy poszczególnymi orlikami. Wszystkich chętnych zapraszam na zajęcia. Im będzie nas więcej, tym weselej.

 

W.S.: Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *